LUTY
PIOSENKI
Ptaszki zimową porą
1. Jestem wróbelkiem ćwir, ćwir, ćwir
Szare mam piórka i mały dzióbek,
kiedy okruszki dajesz mi,
wtedy wesoło ćwierkam sobie,
ćwir, ćwir, ćwir x4
2. Ja jestem wroną, kra, kra, kra
Czarne mam pióra i ostry dziób.
Jeśli mi zjeść coś dasz,
chętnie zostanę z Tobą tu
kra, kra, kra x4
3. Jestem bocianem, kle, kle, kle
nogi mam długie i dziób czerwony,
Zimą nie spotkasz nigdy mnie,
bo odlatuję w ciepłe strony
Kle, kle, kle x4
W zegarze mieszka czas
1. Na ścianie wisi zegar, a w zegarze mieszka czas.
A jak ten czas wygląda , tego nie wie nikt
z nas.
Czas wzywa nas do pracy, do przedszkola każe wstać.
Pilnuje dnia i nocy, by się bawić i spać.
Ref. Czas, czas, a co to jest?
Czy to się je?
Czy to się tnie?
Czy to zabawka, czy jakiś zwierz?
Powiedz mi, czy ty wiesz?
Cyk, cyk, bim-bam,
Zegar wszystko powie nam.
2. Ten czas to taki magik, czaruje cały świat.
On sprawia, że co roku coraz więcej masz lat.
A gdy są urodzinki, torcik czeka, goście też.
To sprawił czas wesoły, bawić z tobą się chce!
„Lot kosmiczny”
1. Kosmos jest zagadką,
więc nie lada gratką
będzie lecieć tam.
Wsiadam do rakiety szybszej od komety-
już przygodę mam.
Ref: Lot kosmiczny,
lot kosmiczny,
marzy o nim każdy z nas.
Ponad dźwiękiem,
ponad światłem
tajemniczych szukam tras.
Lot kosmiczny,
lot kosmiczny, czy w kosmosie mieszka ktoś.
I na pewno się ucieszy,
że przybywa z Ziemi gość.
2. Pędzi hen, rakieta,
bo w kosmosie czeka mnóstwo ważnych spraw. Planet się postaram
odkryć co nie miara
i tysiące gwiazd.
WIERSZE
F.Kobryńczuk „Wróbelek”
Martwi się bardzo szary wróbelek,
że ma przyjaciół w świecie niewielu.
-Nikt mnie nie lubi, bo nie mam takich
piór kolorowych jak inne ptaki.
Nikt mnie nie słucha, moje ćwierkanie
nie jest dla innych ptasim śpiewaniem.
-Choć strój masz szary i tylko ćwierkasz,
każdy cię lubi, mały wróbelku,
za to, że zimą całymi dniami
ćwierkasz, jak umiesz, że jesteś z nami.
Bałwanki
Jest taki ogród zaczarowany,
po którym chodzą śnieżne bałwany.
Duże bałwany, bałwanki małe,
wszystkie ze śniegu i jak śnieg białe.
Choć mróz największy i śnieżek prószy,
bałwankom nigdy nie marzną uszy.
Za to, gdy słońce trochę przygrzeje,
to czary – mary nos im topnieje.
Brzechwa Jan „Tydzień”
Tydzień dzieci miał siedmioro:
„Niech się tutaj wszystkie zbiorą!”
Ale przecież nie tak łatwo
Radzić sobie z liczną dziatwą:
Poniedziałek już od wtorku
Poszukuje kota w worku,
Wtorek środę wziął pod brodę:
„Chodźmy sitkiem czerpać wodę.”
Czwartek w górze igłą grzebie
I zaszywa dziury w niebie.
Chcieli pracę skończyć w piątek,
A to ledwie był początek.
Zamyśliła się sobota:
„Toż dopiero jest robota!”
Poszli razem do niedzieli,
Tam porządnie odpoczęli.
Tydzień drapie się w przedziałek:
„No a gdzie jest poniedziałek?”








